Back to Travel Photo Gallery

Back to Personal Page
Oto tekst listu wysłanego do Nowego Dziennika (Nowy Jork).  Po dwu-tygodniowych przetargach, naciskach, skrótach i przeredagowniach, Nowy Dziennik opublikował okrojony tekst podany na dole tej strony.

Oryginalny tekst:

 

Droga Redakcjo:

Z opóżnieniem przeczytałem wstępniak Czeslawa Karkowskiego z 21 Kwietnia 2006 pt. “Potrzebny czas i cierpliwość,” krtytykujący czteropunktowy plan wycofania się z Iraku autorstwa Zbigniewa Brzezińskiego.  Dyskusja na temat genezy inwazji Iraku, jak rownież linii redakcyjnej Nowego Dziennika generalnie przychylnej tejże inwazji, zasługują na osobne potraktowanie.  W tym miejscu chciałbym jedynie zasygnalizować nieścisłosci, które znalazly się w wyżej wymienionym wstępniaku.

Czeslaw Karkowski pisze że “Brzeziński od poczatku należał do nielicznych przeciwników interwncji Irackiej.” To nieścisłość!  Prawdą jest że Brzeziński był jedną z nielicznych osób z odpowiednim autorytetem i niezależnością, której media amerykańskie nie mogły zignorować, a który otwarcie krytykował bicie w bębny wojenne i demaskował neokonserwatywne lobby.  To lobby miało i ma łatwy dostęp do mediów i jednym z jego publicznie ogłaszanych misji było zniszczenie Iraku Hussejna, już od lat 90-tych, na długo przed 9/11.  Natomiast opinia publiczna zarówno w USA jak i na całym świecie była zupełnie innego zdania, pomimo natężonej propagandy wojennej administracji.  Łatwo dostępne (chociaż przemilczane) badania opinii publicznej wskazują że przed rozpoczęciem działań wojennych tylko w jednym kraju na świecie (Izrael) większość była za atakiem na Irak.  Nawet większość amerykanów była przeciwko interwencji bez wyraźnej sankcji ONZ, której jak wiemy, rząd amerykański się nie doczekał.  Dopiero po rozpoczęciu działań wojennych wzrosło poparcie dla swoich wojaków, co naturalne.

Pan Redaktor też pisze o „niemal bezkrwawym zdobyciu Bagdadu.”  To prawda, jeśli ma na myśli krew amerykańską.  Dla porzadku dodajmy jedynie, że w ciagu tylko jednego rajdu przez centrum Bagdadu w dniu 5 kwietnia 2003 roku, amerykański dowódca oceniał, że zabito ponad tysiąc Irakijczyków.  Liczba irackich ofiar, głównie cywilnych, w przeciągu całego konfliktu jest oceniana przez międzynarodowe organizacje od 30,000 do ponad 100,000 tysięcy.  Relatywnie do liczby ludności odpowiadałoby to 300,000 do 1,000,000 amerykańskich ofiar, co chyba warte jest wspomnienia na łamach Nowego Dziennika.  To cena w irackiej krwii za rozmyślne i bezpodstawne powiązanie ich kraju z 9/11 i broniami masowego rażenia, powiązanie z premedytacją wpojone amerykańskiemu widzowi przez neokonserwatystów w sojuszu z imperialno-naftowym lobby za pośrednictwem „niezależnych” mediów. 

Powtarzajace się we wstępniaku Nowego Dziennika tezy o nieuniknionym, globalnym starciu Zachodu ze światem Islamu brzmią niepokojąco.  Wiele atrybutów i wad zachodniej cywilizacji, szczególnie w jej amerykańskim wydaniu, jest ocenianych negatywnie przez bardziej tradycyjne (zacofane?!) społeczności islamskie, ale nie tylko Islam ma problem z niektórymi aspektami społecznymi i kulturowymi tejże cywilizacji!  Co jest niewatpliwie globalne, to głeboka niecheć do amerykańskiej polityki, a w szególności do militarnego i finansowego poparcia dla prawie 40-letniej już okupacji i kolonizacji Zachodniego Wybrzeża przez Izrael.  Profesor Brzeziński ma odwagę w swojej publicystyce otwarcie pisać o tym, że właśnie ta polityka, ignorujaca wiele rezolucji ONZ jak i zwykłe poczucie sprawiedliwości, jest główną przyczyną powszechnej niechęci dla USA na całym świecie i najważniejszym podłożem terroryzmu.  To właśnie z poczucia solidarności z milionami wyrzuconych ze swojej ziemi i poniżanymi Plestyńczykami (i trzema generacjami ich potomków) miliony muzułmanów nas nienawidzą a tysiace fanatyków jest gotowych oddać swe życie by nam zaszkodzić.  Skrajne ugrupowania, takie jak Al-kaida, wykorzystują te sentymenty do budowania zaplecza dla swych ataków, które traktują jako odwetowe.  Są to sprawdzalne fakty dotyczące motywacji przeciwnika.  Czytelnicy Nowego Dziennika zasługują na kilka słów analizy na temat źródła terroryzmu, a nie tylko o tym, jak najlepiej wygrać wojnę z Islamem!

Zanim zabierzemy się za reformowanie świata, w szczególności islamskiego, popatrzmy troche na siebie i na działania zarówno nasze jak i tych, których finansujemy i popieramy.  Nie rozwiąże to wszystkich problemów i konfliktów z Islamem, ale jest nieodzownym początkiem.  Wojna w Iraku znacznie oddalila nas od tego celu za wręcz niewyobrażalną cenę idacą w setki miliardów dolarów i nieobliczalne rezerwy złej woli.  Obecnie kładziony jest grunt pod nastepną eskapadę (Iran), a wstępniak Redaktora Karkowskiego jest tego przykładem.

A z kolei sama Polska, przez swoje sny o niezależnej polityce międzynarodowej „Nowej Europy” i próby wygrywania sojuszu z USA na europejskiej scenie politycznej płaci też obecnie cenę w postaci rosnącego sojuszu Niemiecko-Rosyjskiego (rurociąg pod Bałtykiem).  Radek Sikorski, jeden z czołowych promotorów polskiego udziału w inwazji Iraku gdy był jeszcze na etacie American Enterprise Institute w Waszyngtonie (to gniazdo neokonserwatystów), a obecnie minister Obrony Narodowej, biada teraz nad tym poniewczasie.

Jerzy Patoczka, New Jersey 2006

Okrojona wersja, opublikowana 19.V.2006:

Droga Redakcjo:

W artykule wstępnym z 21 kwietnia krtytykującym plan Zbigniewa Brzezińskiego wycofania się z Iraku ck pisze że “Brzeziński od początku należał do nielicznych przeciwników interwncji Irackiej.”  Był on jedną z nielicznych osób z autorytetem i niezależnością, której media nie mogły zignorować, a która krytykowała bicie w bębny wojenne i demaskowała neokonserwatywne lobby.  Natomiast opinia publiczna była zupełnie innego zdania.

W komentarzu pisze się też o „niemal bezkrwawym zdobyciu Bagdadu.”  To prawda, jeśli ck ma na myśli krew amerykańską.  Dla porządku dodajmy ze liczba irackich ofiar w przeciągu całego konfliktu jest oceniana od 30,000 do ponad 100,000 tysięcy (np. www.iraqbodycount.org).  Relatywnie do liczby ludności odpowiadałoby to 300,000 do 1,000,000 amerykańskich ofiar, co chyba warte jest wspomnienia, nawet jeśli sami Irakijczycy byliby gotowi zapłacić taką cenę za uwolnienie się od dyktatora.

Tezy o globalnym starciu Zachodu ze światem islamu brzmią niepokojąco. Oczywiście wiele zjawisk zachodniej cywilizacji spotyka sie z niechecią w tradycyjnych społecznościach islamskich.  Ale do wojny tu daleko.  Co jest niewatpliwie globalne, to głeboka niechęć do amerykańskiej polityki, a w szególności do militarnego i finansowego poparcia dla prawie 40-letniej już okupacji i kolonizacji Zachodniego Wybrzeża przez Izrael.  Profesor Brzeziński ma odwagę w swojej publicystyce otwarcie pisać o tym, że właśnie ta polityka, ignorujaca wiele rezolucji ONZ jak i zwykłe poczucie sprawiedliwości, jest główną przyczyną powszechnej niechęci do USA na całym świecie i najważniejszym podłożem terroryzmu.  To właśnie z poczucia solidarności z milionami wyrzuconych ze swojej ziemi i poniżanymi Plestyńczykami większość muzułmanów ma do nas niechęć, a tysiące fanatyków jest gotowych oddać swe życie by nam zaszkodzić.   Inwazja na Irak znacznie oddaliła nas od rozwiazanie „konfliktu” ze światem islamu za wręcz niewyobrażalną cenę idacą w setki miliardów dolarów i nieobliczalne rezerwy złej woli.

Jerzy Patoczka, New Jersey 2006